Dyrektor Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu
oraz Artystka – Małgorzata Freudenberger-Woźniak
mają przyjemność zaprosić
na wernisaż wystawy malarstwa
16 października (piątek), godzina 18.00
w Galerii Głównej u Attavantich
(ul. Rynek 5, Jarosław)
Małgorzata Freudenberger-Woźniak ukończyła Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu w roku 1969. Tak jak ja… Mieliśmy to szczęście być pod wpływem naszej nauczycielki, polonistki, kandydatki na błogosławioną – Anny Jenke…
Małgosia była w tym czasie skromną, ładną itd. uczennicą i jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że tak się rozwinie. Po maturze lata mijały, ale Ona „musiała” spełnić się jako żona, matka, babcia. Gdzieś się w niej tliła tęsknota za twórczością, którą realizowała w namiętnym kolekcjonowaniu przedmiotów artystycznych z różnych epok.
W ostatnich latach (2019–2024) pasja tworzenia nabrała u niej rumieńców. Zaczęła malować. Zarzuciła farby olejne na rzecz techniki akrylowej, bo jej pasja zmieniania i poprawiania była silniejsza niż potrzeba tworzenia „ładnych przedmiotów”.
Odnalazła się w farbach akrylowych, które bardzo nadają się do poprawy i zmian. To była, nastąpiło i rozwinęło się w latach 2019–2024. Znakomicie pogodziła swoje przyrodzone skłonności do porządkowania, logicznego komponowania – z wykorzystaniem kobiecej intuicji, której artystom czasem brakuje…
Poza walorami plastycznymi, w niektórych pracach daje się wyraźnie zauważyć klimat zadumy, refleksji, można powiedzieć nawet mistyczno-religijnej, która jest od pewnego czasu istotnym składnikiem twórczości i myśli Małgorzaty Woźniak.
Jej prace już na początku tego „wznowienia artystycznego” były wykorzystywane jako elementy w scenografii teatru „Bo Tak”. No bo tak pasowały. Dla Małgorzaty dużo znaczyły inspiracje ze strony Marioli Łabno-Flaumenhaft.
Przede wszystkim w tym czasie w Gosi rozkwita wena. Po spełnieniu obowiązków rodzinnych stała się być może bardziej „sobą”. Z punktu widzenia artystycznego, plastycznego – nic dodać, nic ująć…
Przypomina mi się anegdota:
Nauczyciel Leonarda – bodajże Vasari – po obejrzeniu fragmentu dzieła Leonarda, złamał pędzel i stwierdził, że on już tutaj nic więcej dodać nie musi…
Ja też nic dodać nie muszę. Jak powiedział kiedyś sławny rewolucjonista: „Słowa ulatują, czyny pozostają”…
W. Piętal, arttotal.pl
11.11.2024 r.