Dyrektor Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu
oraz Artystka – Ewa Rajzer,
maja przyjemność zaprosić na wernisaż wystawy
„Wełną Malowane”
Wernisaż odbędzie się 6 listopada (piątek) o godz. 18.00
w Galerii Głównej u Attavantich (ul. Rynek 5, 37-500 Jarosław)
Podczas wernisażu wystąpi Zdzisław Marczuk – skrzypek ludowy, multiinstrumentalista, pedagog, kompozytor i lutnik z Podlasia
Ewa Rajzer o sobie:
53 lata temu, jako piętnastoletnia dziewczynka, otrzymałam w Szkole Podstawowej w Bartoszycach od nauczycielki plastyki pierwszy ważny sygnał, że sztuka może stać się częścią mojego życia. Zgłosiła mnie do wojewódzkiego konkursu plastycznego, w którym zajęłam III miejsce za pracę wykonaną z potłuczonego, kolorowego szkła. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto pójść tą drogą.
Rok później rozpoczęłam naukę w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu na kierunku Wystawiennictwo. Szkołę ukończyłam w 1978 roku. Jarosław stał się wtedy moim domem i pozostał nim przez całe dorosłe życie.
Przez kolejne lata najważniejsze były dla mnie praca i rodzina. Wychowałam troje dzieci, a dziś mam pięcioro wnuków. Na wiele lat sztuka zeszła na dalszy plan, ale potrzeba tworzenia nigdy we mnie nie zgasła.
Malowanie wełną poznałam dzięki moim wnuczkom, Dominice i Weronice. Ta niezwykła technika, w której kolor i fakturę tworzy się z delikatnych włókien wełny, stała się dla mnie inspiracją do ponownego sięgnięcia po sztukę. Przez ostatni rok rozwijałam ją po swojemu, szukając własnego sposobu wyrażania tego, co mnie otacza i zachwyca.
W moich pracach pojawiają się pejzaże, natura, portrety i akty, ale szczególne miejsce zajmują kwiaty. W sercu zawsze jestem florystką – lubię kolor, kształt, światło i piękno natury.
W malowaniu wełną odnalazłam radość, spokój i poczucie spełnienia. Przekonałam się, że sztuka może na wiele lat zejść na dalszy plan, ale nie musi z naszego życia odejść.
Ta wystawa jest dla mnie czymś więcej niż prezentacją prac. Jest spełnieniem marzenia, które dojrzewało przez lata.
„Wciąż we mnie” – bo pewne rzeczy nie przemijają. Czasem tylko czekają, aż nadejdzie ich czas.